Po zakończe­niu II wojny świa­towej społeczeńst­wa uświadomiły sobie, że bez zjed­noczenia i współpra­cy odbu­dowa ze zniszczeń wojen­nych nie będzie możli­wa — szczegól­nie na kon­ty­nen­cie europe­jskim. Pier­wszy powo­jen­ny plan inte­gracji Europy przed­staw­ił Win­ston Churchill — bry­tyjs­ki poli­tyk, dwukrot­ny pre­mier i lau­re­at lit­er­ack­iej Nagrody Nobla. To właśnie on pod­czas wykładu na Uni­w­er­syte­cie w Zurychu 19 wrześ­nia 1946 roku zaprezen­tował kon­cepcję opartą na pojed­na­niu Niemiec i Francji, co po wojnie uważane było za odważne, o ile nawet nie absurdalne. Niem­cy, podzielone na cztery stre­fy oku­pa­cyjne, nie były bowiem suw­eren­nym państ­wem i nie posi­adały real­nej władzy, a ich przyszłość jaw­iła się w dość nie­jas­nych barwach. Dodatkowo, naród fran­cus­ki czuł się przez Niem­ców poszkodowany w wyniku wydarzeń z 1940 roku, dlat­ego bliższa Fran­cu­zom była idea[…]

Gdy mówi się o dzi­ała­ni­ach Par­la­men­tu Europe­jskiego czy o przyz­nawa­niu najważniejszych stanowisk we wspól­no­cie, pojaw­ia się hasło frakcji. To właśnie one, grupy twor­zone przez par­tie z całej Europy nie poje­dyncze ugrupowa­nia sprawu­ją władzę we wspól­no­cie. Ich ustal­e­nia deter­min­u­ją pode­j­mowanie wielu ważnych decyzji, co moty­wu­je do wnikli­wego zapoz­na­nia się z tymi ugrupowa­ni­a­mi. 

Zbro­jne tłu­mie­nie antyrzą­dowych protestów wios­ną 2011 roku stało się zarzewiem syryjskiej wojny domowej. Prze­ci­wko wojskom prezy­den­ta Baszszara al-Asa­da zaczęły ksz­tał­tować się opozy­cyjne siły zbro­jne. Zwal­cza­jące się nawza­jem stron­nict­wa, pogrążyły kraj w chaosie. Geneza W 2000 roku, kiedy po śmier­ci Hafiza al-Asa­da władzę prze­jął jego syn Baszszar, w nowym prezy­den­cie widziano przy­wód­cę otwartego na mod­ern­iza­cję kra­ju oraz gotowego do przeprowadzenia reform. Nadzieje zgasły, gdy ów zde­cy­dował się na kon­tyn­uowanie poli­ty­ki swo­jego ojca. W Syrii panowała wsze­chobec­na cen­zu­ra i inwig­i­lac­ja, a z osoba­mi pode­jrzany­mi o niesprzy­janie reżi­mowi, rozpraw­iano się siłą. W pewnym stop­niu zlib­er­al­i­zowano państ­wową gospo­darkę, jed­nakże benefic­jen­tem tych zmi­an stało się najbliższe grono prezy­den­ta. Zwal­czana opozy­c­ja stop­niowo ule­gała coraz więk­szej radykaliza­cji. Syr­ia w dal­szym ciągu pozostawała państ­wem auto­ry­tarnym. Nie tylko poli­ty­czne[…]

Image by DigitalGlobe, via CSIS Asia Maritime Transparency Initiative

Od zakończenia II Wojny Świa­towej nasza plan­e­ta nie zaz­nała ani jed­nego dnia poko­ju. Licz­ba kon­flik­tów na świecie nie male­je, tym samym prowoku­jąc coraz częst­sze dyskus­je na tem­at możli­wego wybuchu Trze­ciej Wojny Świa­towej. Jed­nym z punk­tów zapal­nych pozosta­je Morze Połud­niowochińskie.

Geograficznie Chiny odd­alone są od Pol­s­ki o pon­ad 6 tys. kilo­metrów. Jed­nak dzielą­ca kra­je przestrzeń nie jest przeszkodą dla kon­tak­tów Chińskiej Repub­li­ki Ludowej z nawet najbardziej odd­alony­mi obszara­mi naszego globu. Jako mocarst­wo Chiny zaczy­na­ją skutecznie odd­zi­ały­wać na glob­al­ną poli­tykę, a ich gospo­dar­ka z roku na rok coraz bardziej zaz­nacza swo­ją dom­i­nację. Mając na uwadze ros­nące znacze­nie Państ­wa Środ­ka w poli­tyce świa­towej, miałem przy­jem­ność roz­maw­iać z pro­fe­sorem Edwar­dem Hal­iżakiem — spec­jal­istą w dziedzinie między­nar­o­dowej ekonomii poli­ty­cznej, sys­temów hand­lowych oraz poli­ty­ki dalekowschod­niej, w celu głęb­szego zrozu­mienia tej tem­aty­ki.

Pojaw­ia­ją się bez ostrzeże­nia, doty­czą niemalże wszys­t­kich i sieją zamęt prak­ty­cznie na całym świecie…   TWEETY DONALDA TRUMPA   Ostat­nio wśród mieszkańców Kor­ei Połud­niowej zwięk­szyło się poczu­cie bez­pieczeńst­wa. Czyż­by oznacza­ło to, że Korea Północ­na nie stanowi już zagroże­nia dla swo­jego połud­niowego sąsi­a­da? A może wprowad­zono dodatkowe służ­by mundurowe pil­nu­jące porządek na uli­cach Seu­lu i innych więk­szych miast? Oba przy­puszczenia są nieste­ty błędne — owa wiara w więk­szą ochronę wyni­ka z doniesień zza oceanu zapew­ni­a­ją­cych, że rząd amerykańs­ki wkrótce przyjmie sil­niejszą postawę w sto­sunku do Kor­ei Północ­nej w odpowiedzi na wielokrotne łamanie uch­wał ONZ wzy­wa­ją­cych Pjong­jang do zaprzes­ta­nia roz­wo­ju pro­gra­mu nuk­learnego i pow­strzy­ma­nia testów raki­et bal­isty­cznych. Niety­powy, sielankowy nas­trój Kore­ańczyków z połud­nia moż­na spoko­jnie zal­iczyć do skutków dzi­ałań rzą­du na Twit­terze[…]

Praw­ie pół wieku po pod­pisa­niu przez Prezy­den­ta Lyn­dona John­sona ustawy oby­wa­tel­skiej będącej kamie­niem milowym w walce z seg­re­gacją rasową, Prezy­den­tem Stanów Zjed­noc­zonych po raz pier­wszy została oso­ba pochodzenia afroamerykańskiego — Barack Oba­ma. Zwycięst­wo Obamy w wyb­o­rach prezy­denc­kich w 2008 roku było przeło­mowym momentem w his­torii państ­wa. Wczo­raj pod­wój­na kadenc­ja 44. Prezy­den­ta Stanów Zjed­noc­zonych dobiegła koń­ca, a już za chwilę na jego następcę zaprzysiężony zostanie Don­ald Trump.

Jerzy Waszyn­g­ton, wchodząc do zatłoc­zonej sali w „Philadel­phia State House”, nie mógł zapewne nawet przy­puszczać, co przyniesie pod­pisanie przez niego i pozostałych 38 syg­natar­iuszy, Kon­sty­tucji Stanów Zjed­noc­zonych Amery­ki. 17 wrześ­nia 1787 nie tylko zaprzysiężono zbiór praw, które zostały wprowad­zone w życie 4 mar­ca 1789, ale również nadano pier­wsze ksz­tał­ty for­mu­jące­mu się państ­wu. Dziś jed­nak nie będziemy omaw­iać całoś­ci tego niezwyk­le bogat­ego doku­men­tu – skupimy się na drugim z sied­miu artykułów, wchodzą­cych, wraz z 27 poprawka­mi, w skład amerykańskiej kon­sty­tucji. 1. Władzę wykon­aw­czą sprawu­je prezy­dent Stanów Zjed­noc­zonych Amery­ki. Urząd swój pełni przez okres lat czterech, a wybier­any jest wraz z obier­anym na ten sam okres wiceprezy­den­tem w następu­ją­cy sposób (…) George Wash­ing­ton został wybrany na pier­wszego prezy­den­ta USA 30 mar­ca 1789 roku,[…]

Media pub­liczne od początku swo­jego ist­nienia stanow­ią przed­miot gry między par­ti­a­mi poli­ty­czny­mi. Trud­no się temu dzi­wić; środ­ki masowego przekazu to wyjątkowo łakomy kąsek. Na przestrzeni lat sposób tej gry moc­no się zmieni­ał i stawał dużo ostrze­jszy, aż dos­zliśmy do punk­tu, gdzie zniknął nawet płaszcz pozoru nieza­leżnoś­ci.